Wpisz login i hasło, następnie kliknij zaloguj się.

Kliknij zarejestruj się by założyć konto na doop.pl




Interviews
Forum
Ateliers
Articles
Our artists
Events
Publication

 Zbawieni +Obraz+   Oblicze Jezus Jaś Emilka
Mój stary pomysł. Wreszcie przysiadłem i na raty...
Obraz miałem już dawno zaczęty, dziś tylko go...
~ Dziękujemy !

Art gallery, paintings, sculpulture, free archive for every one.

Outstanding
Painting and Graphick
Stained glass
Sculpture
Other
PC Graphick
 
Inform about news:
 
 
Art Gallery - paintings, sculpulture.

Art Gallery promote
young artist. Give
no limited access to
put your paintings,
sculpulture in
our website.
We give you
free website aswell.
www.
YourName.doop.com
 
PORANEK PICASSA
 
Eryk Maler (Data: 2009-04-08 11:32:37)

 

Poranek Picassa

 

Co tak naprawdę wiemy o wielkich artystach?

To, że: Oni nie umierają.

Czy są podobni do nas, do nas dziś, czy ich racje są nadal aktualne, czy racje te też nie umierają? Czy ich walka, ich walka, o ich sztukę, trwa?

O tak, Ich walka nigdy, nigdy, się nie kończy.

Trwa nadal w tekstach książek i dyskusjach o nich i w recenzjach i w kontr-stanowiskach na ten temat. Picasso chciał, próbował, sądownie zapobiec publikacjom wg niego niekorzystnym, bo na temat stosunków w jego domu, w rodzinie, pozostających wg niego sprawą poufną i prywatną i godzącą nawet w interesy, jednak sądy, słusznie, odrzucają takie pretensje.

Życie dwóch, czy wielu, artystów: jest ich wspólną własnością.

Życie artysty i galerii jest ich wspólną własnością i razem mają słuszne prawa do tego, by czas ten, czas wzajemnych relacji, był czasem nie zmarnowanym i należącym, zawsze, do wszystkich uczestniczących w tych zdarzeniach, a raczej w tym złożonym i wielowarstwowym czasie zdarzeń.

A czy ich walka pomiędzy sobą, różnica zdań, walka o swój stosunek do prawdy i świata trawa wiecznie, czy trwa nadal? Czy ta prawda jest inna dla każdego, czy podobna, czy taka sama? Czy trwanie przy swym, zwykle mocno wypracowanym, stosunku do otoczenia i do sztuki jest nadal umotywowane, po wielu latach, po setkach lat, po tysiącach?

 

Oto skrystalizowany zarzut, którym Françoise Gilot próbowała (nadal próbuje, oni nie umierają) ze swym o wiele lat starszym partnerem wygrać swoje życiowe stanowisko:

 

Pablo Picasso jesteś człowiekiem (o zgrozo), którego rozwój się nie zakończył, czy nie oznacza to w konsekwencji twej wiecznej niedojrzałości? Twego nie przystosowania do normalnego życia i życia w rodzinie? Twej wielkiej nieodpowiedzialności? Twego (niezrozumiałego) braku litości i twej (niezrozumiałej) pogardy dla cudzych priorytetów i zasad, cudzej postawy, cudzych wartości? Czy nie jesteś, tak, właśnie, czy nie jesteś człowiekiem aspołecznym, amoralnym, czy nie jesteś zwyczajnie: ludzkim potworem?

 

Pablo Picasso, jednak już wtedy wiedział, jakim powinien, jest i ma być, Pablo Picasso, jest anteną, tak autentyczną anteną, czułą na przekazy wyszukane i wysłuchane długo, na sygnały z ludzkich mózgów i nawet anteną sygnałów z kosmosu i nawet anteną w czasie. On wiedział, że kobiety są jego siłą napędową, a innym motorem jest walka i stąd fascynacja korridą, że wieczna, choćby tylko z nazwy, młodość jest warunkiem jego stale na nowo realizującej się krystalizacji, wciąż od nowa, wiedział (był anteną, słuchał, wierzyć znaczy słuchać), że powinien nawet życie samo prowokować (malować samo życie) sytuacje, epizody, zdarzenia, relacje pomiędzy nieosiągalnym, nieosiągalnymi, pozornie, zróżnicowanymi pokoleniowo, w stosunku do niego, medium, jakim są były i będą kobiety, w każdym stanie i w każdej fazie ich rozwoju, że musi przewidywać, że decyzje powinien podejmować na zasadzie odczuć i intuicji, a następnie racjonalnie, i że trzeba robić to czasem w ostatniej sekundzie, tuż przed zaistnieniem ważnych zdarzeń.

 

Czy ja mogę to potwierdzić, że tak jest, jako malarz i jako mężczyzna? Zdecydowanie, i jeszcze raz, zdecydowanie tak jest.

 

Poranek Picassa:

 

Pablo Picasso: Nie masz pojęcia Françoise, jak bardzo jestem nieszczęśliwy, jak nikt na świecie, przede wszystkim, jestem chory. O boże! Gdybyś tylko wiedziała o wszystkim, co mnie gnębi. Boli mnie żołądek, to chyba... rak?!. Mam świerzb w duszy! Tak: „mam świerzb w duszy". Nikt mnie nie rozumie. Któż mógłbym mnie zrozumieć?. Większość ludzi to głupcy. Z kim mógłbym rozmawiać?. Nie mam, z kim!. W tych warunkach moje życie staje się ciężarem nie do zniesienia!!!. W końcu myślę, że przecież istnieje malarstwo, ale moje malarstwo?! Z każdym dniem pracuję gorzej!.... Czy można się temu dziwić??? Dziwić, wobec tych wszystkich trosk, jakich przysparza mi moja rodzina??. Gdy myślę, że z każdym dniem jest coraz gorzej, trudno się dziwić mej desperacji! Jestem bliski rozpaczy!!!

Wobec tego - nie wstanę.

Po co mam malować? Po co mam jeszcze żyć? Takie życie, jak moje, jest nie do zniesienia...

 

Françoise Gilot: ...ależ nic podobnego, nie jesteś aż tak chory. Boli cię, trochę, żołądek, ale to doprawdy nic poważnego.

 

Picasso.: Być może masz rację, może nie jest aż tak źle..., Ale..., czy ty jesteś jednak zupełnie pewna tego,.. pewna tego - co mówisz???

(To ogromnie ważne, powiedzieć - znaczy urzeczywistnić, a być pewnym, znaczy wierzyć.)

 

Françoise Gilot: Ależ tak, na pewno, wszystko będzie dobrze, to nie możliwe, aby było inaczej. W każdym razie powinieneś działać. Wiesz, że malując możesz odmienić bieg spraw (odmienić bieg spraw, oznacza nawet zmienić świat). Jestem przekonana, że dzisiaj rozpoczniesz nadzwyczajne płótno. Zobaczysz,,, wieczorem, gdy skończysz będziesz w zupełnie innym nastroju...

 

Picasso: Naprawdę? Jesteś tego pewna?

(...) najtrudniej jest podjąć decyzję.

(...) to nic przyjemnego wstawać o szóstej. Rozumiem, dlaczego egzekucje skazanych odbywają się o świcie. Wystarczy, że ujrzę jutrzenkę, żebym miał uczucie, że... głowa mi odpada.

 

Koniec końców Françoise Gilot wybucha płaczem, a twarz Pabla się rozjaśnia i mówi:

Byłem pewny, że coś cię jednak gnębi (przeniesienie niepowodzenia na inną osobę uwalnia od niego, spróbujcie)

 

Takie „dyskusje", Françoise Gilot i Picasso, trwają godzinami.

(Picasso - jest wtedy u szczytu artystycznych możliwości, w kwiecie wieku, na jego orbicie krąży kilka niemogących istnieć bez niego kobiet, w różnym wieku, mają z nim dzieci, i kilku niemogących wtedy obejść się bez niego marszandów, ma pieniądze, jest u szczytu sławy i powodzenia)

 

Françoise Gilot płacząc: Płaczę, bo mam już dość.

 

Picasso w końcu, chyba jednak zadowolony: Ależ nie, płaczesz, ponieważ czegoś pragniesz...

(Świat się nie zmienił, podobne sytuacje, osoby i ich reakcje i argumenty i kontrargumenty i... nienawidzę was... i kocham was... czas...)

Eryk Maler 2009-04-02, na podstawie życia, i „ Żyć z Picassem" - Françoise Gilot * Carlton Lake

 
Startuj DOOP.PL | Dodaj do ulubionych | Poleć nas znajomym | Kontakt | Regulamin | Pomoc
Wszystkie prawa zastrzeżone przez doop.pl©