Wpisz login i hasło, następnie kliknij zaloguj się.

Kliknij zarejestruj się by założyć konto na doop.pl




Interviews
Forum
Ateliers
Articles
Our artists
Events
Publication

 Studio z widokiem Poza szlakiem 2 Wietrzne dni 3 Coś się zbliża Incydent pod Jastrzębią Skałą  Drzewo i człowiek
Dzięki. Na rozgrzewkę było parę szkiców wstępnych....
Jak na 4 minuty, to nieźle
i dlatego ten jest olejny ; tylko $ 2 M. :D

Art gallery, paintings, sculpulture, free archive for every one.

Outstanding
Painting and Graphick
Stained glass
Sculpture
Other
PC Graphick
 
Inform about news:
 
 
Art Gallery - paintings, sculpulture.

Art Gallery promote
young artist. Give
no limited access to
put your paintings,
sculpulture in
our website.
We give you
free website aswell.
www.
YourName.doop.com
 
WAMPIR = ARTYSTA?
 
DOOP (Data: 2009-02-27 14:41:10)

Wampir = Artysta?


Czy artyści powinni wchodzić w związki.

 


Gdy braknie mi farby i krwi serdecznej,

dobędę ją z cudzego łona

poświęciłem [memu obrazowi] siebie,

poświecę mu drugich


J. I. Kraszewski -Powieść bez tytułu




Częstokroć w literaturze oraz mitologii społecznej występuję zagadnienie pogranicza.

Jest w nim coś z megalomanii, myśli kulturowej na temat „społeczeństwa sztuki” wypracowanej w dziełach traktujących o estetyce czy pojęciach związanych z twórczością.

W tych wszystkich układach można natknąć się na pewien rys „nadczłowieczeństwa”, który sprawia twórcom całą gamę problemów na estradzie normalnego życia.


Geneza: Kim jest w utartym kulturowym znaczeniu artysta?

W Starożytności traktowano „artystów” np. rzeźbiarza Fidiasza na równi z rzemieślnikami, oczywiście zachwycano się ich kunsztowną robotą, ale i pogardzano, bo wyższe elity składały się wówczas z retorów, filozofów, polityków. Poeci byli uważani za natchnionych przez bóstwo (Sokrates drwił sobie z tego, twierdząc, że poeci mówią od siebie, parafrazując, myśli, które przypisuje się Sokratesowi; poeci wpadają jakby w trans, który nic nie ma wspólnego z bóstwem, a tym bardziej z mądrością). Myśląc o tych czasach, musimy wiedzieć, że nie prymusi wazy lepili, dekorowali je czy układali mozaiki, którymi my z racji ich starości dziś się zachwycamy, jako nieczęstego rodzaju dziełami sztuki. W wiekach średnich sztukę przyporządkowano liniowo do panującej wówczas dogmatyki, było zapotrzebowanie na wykonawców, ceniono ich za umiejętności, ale nie windowano nad wyraz pod niebiosa, „artysta” był wciąż bliższy rzemieślnikowi i często występował anonimowo. Nie liczył się człowiek liczyła się robota. Ale i robota często była bagatelizowana, chociaż mogła być najwyższych lotów. Michał Anioł, miał być pogardzanym przez Leonarda da Vinci, z racji tego, że fach, jaki sobie wybrał równał się przebywaniu w ciągłym brudzie, niewygodach i nadmiernym poceniu. W porównaniu z tym malarstwo wydawało się mu czymś zgoła odmiennym, a był, to czas, gdy artyści przestawali być uważani za rzemieślników zabawiających swoich panów rozmaitymi wymysłami, a stawali się wespół z mecenasami „animatorami kultury”. Kolejne epoki windowały wzwyż ludzi rozmaitych sztuk, chociaż tylko nieliczni mogli liczyć na blichtr sławy czy systematycznie wyznaczone środki na życie przykład kompozytor J. Haydn (napisał przeszło 100 symfonii),zatrudniony jako nadworny kompozytor i wicekapelmistrz na dworze arystokratycznej rodziny Esterházy, inni jednak nie mieli takiego szczęścia i mimo wybitnego talentu kończyli w skrajnej biedzie przykładem może być W.A.Mozart. W technice windowania artystów do pozycji wybitnych autorytetów, chyba najbardziej prześciga wszystkie epoki romantyzm, okres ten wytworzył całą serię mistycznych bohaterów unoszących się nad ziemią w ogrodach muz. Ten artyzm można czytać między wierszami w pozycjach z epoki lub w zestawieniach z myślą pozytywistyczną.

W „Nad Niemnem” E. Orzeszkowej, mamy już typową dla tego okresu drwinę z tego typu postawy. Jednym z głównych bohaterów jest prowincjonalny malarz, który gardzi stąpaniem po normalnej ziemi, marzy mu się słońce Italii oraz „Paryski bruk”, jego życie osobiste, jest życiem megalomana próżniaka, który tylko sili się jakby, to powiedział Gombrowicz na formę będącą niejako alibi dla jego poczynań.


Doszliśmy do momentu, w którym wyłonił się za sprawą wykonywanej czynności silny egocentryzm możemy śmiało pójść dalej śladem szkicu Jacka Woznakowskiego pt.:

Czy Artyście wolno się żenić?”


Meritum:

Pierwsze spostrzeżenie: w tytule nie ma miejsca dla pierwiastka kobiecego pojmowanego jako artystka, która może wyjść za mąż. To oczywiście szablon, który się kształtował w 19 stuleciu, kiedy to głównie mężczyźni byli uważani za „wybrańców bogów”. Choć „FEME FATALE” występuję czasem obok „HOMME FATAL”. W powieściach z epoki, obie postawy są par excellence romantyczne, przynoszą bohaterom z racji tego, że są artystami nieszczęście lub niejako programują nieszczęście innym. Sztuka pojmowana jest u tych osób jako zasada życia lub traktowana jako figura geometryczna: życie dzieło sztuki, a dodatkiem są dwa nieodłączne motywy: kompleks Aspazji oraz wampiryzm artysty. Artystyczni bohaterzy niszą wiec sobie życiorysy pędząc za majakiem bycia kimś ponad, ich rodziny lub związki kończą się z reguły toksyczne i kończą się tragicznie: śmiercią, samobójstwami tarapatami finansowymi lub wyssaniem niczym wampir energii życiowej ze stąpającego po ziemi partnera w myśl, wszystko musi być podporządkowane sztuce i lec na jej katafalku.


Drugi temat, jest z gatunku wyboru: kobieta czy sztuka oto jest pytanie? Biedny artysta waha się latami, w jakim kierunku podążyć i co robić w życiu, miewa przygody, potknięcia, bywa, że wchodzi w związek małżeński, ale po pewnym okresie okazuje się totalnie do małżeństwa nieprzystosowany, ponieważ jego pierwszą miłością jest artyzm, umiłowanie samego siebie jako twórcy. Żony czy partnerki z trójkątów dwa plus sztuka: umierają, kończą w skrajnej biedzie lub się je porzuca. Artysta widzi, to odczuwa inaczej, dla niego jest to ucisk przyziemności nad wartościami duchowymi, które niesie ze sobą sztuka, żenujące, że wrzeszczące tego nie mogą pojąc.


Kogo wiec kocha artysta? Na to pytanie odpowiada temat trzeci chętnie podejmowany w polskiej literaturze. Artysta kocha się w nie swojej sferze, jest bardzo namiętny, uczuciowy, po prostu jest genialny i gdyby tylko trafił na odpowiedni praktycznie nienamacalny grunt, wszystko potoczyłoby się tak jak powinno. Do tego wątku można również zaliczyć pochodzenie społeczne, w Polsce malarze nie wyłaniali się głównie jak we Francji z Burżuazji, lecz z środowisk urzędniczych, drobnej szlachty i rzadziej ze średniego lub grubego ziemiaństwa. We francuskiej literaturze jest niejako recepta, na to czy ożenek może być pomocny w awansie do sfery przez artystę wyidealizowanej:” Artyści nie powinni się nigdy wiązać na dłużej, cóż dopiero żenić (tak m.in. u Balzaka, u Goncourtów, dla których to „teza centralna” u Zoli), nie powinni, bo żony są zachłanne uczuciowo, a w dodatku ciągle potrzebują pieniędzy i nie znają się na sztuce”.

W Anglii temat trzeci: Artysta kocha się w nie swojej sferze, był mocno zaakcentowany przez Thackeraya, który rozwodzi się nad tym, dlaczego potomek warstw niższych aspiruje i zostaje malarzem łatwiej niźli potomek gentlemanów z upper middle class. P.G.Hamerton pisze: „Syn lokaja może sobie malować obrazy, tak jakby mógł czyścić buty, i nikt nie uważa tego za degenerację z wyjątkiem jego rodziców, którzy planowali zapewne dla swojego dziecka lepszą przyszłość i woleliby je widzieć w liberii”


Nasi kreatorzy, ale nie tylko pisarze rozpowszechnili też inną powielaną dziś jakże chętnie matrycę artysty „cygana, dekadenta” tu wydaje mi się najbardziej adekwatny cytat z filmu Witolda Orzechowskiego pt.: „Książe sezonu 1972r.”. Tam jeden z bohaterów wypowiada się na temat ulubionego filmu jest to: „Gwiżdżący Dan” opowieść o człowieku, który jeździ od wioski do wioski, dobrze się bawi, dziewczyny wprost lgną do niego jak do słoika miodu, a on najzwyczajniej w życiu gwiżdże sobie na wszystko i jest szczęśliwy.

W dekadencie jest czasem pewnego rodzaju impotencja. Artysta tego rodzaju został w pewnym momencie skaleczony i to odebrało mu moc twórczą, pije wiec, zabija się, popada w nihilizm gdyż „Zamordowano w nim duszę i talent”(Zawiłowski „Bez dogmatu”) twórca nic już więcej nie zrobi, gdyż o zgrozo został zamordowany za życia. Ta niemożnością niektórzy się niejako delektują. Jest,to odwrotność „Nie chcę, ale muszę”(L.Wałęsa), brzmi ona: „Chcę, ale nie mogę”.




Puentując należy w twórczości przyjrzeć się swoim uwarunkowaniom psychicznym czy matrycom kulturowym, które czasem bezmyślnie się powiela i jak pisze J.Korzeniowski w „Wędrówkach Oryginała”: „odrzucić febrę, która trzęsie bez miłosierdzia duszą poety, muzyka i malarza, niczym nie daje się zupełnie zaspokoić, jej paroksyzmy, wyciągają biednego potępieńca sławy z łoża rozkoszy i pokoju i pędzą bez litości do pióra, do pędzla lub smyczka, aby sechł w pracy i ścigał marę, która go powita szyderczym grymasem, gdy ja doścignie, i powie mu:- Głupcze! Nie wiedziałeś, czym jestem?”



na zlecenie doop.pl Jan Wieczorek

 

TUTAJ MOZNA SKOMENTOWAC ARTYKUL





 
Startuj DOOP.PL | Dodaj do ulubionych | Poleć nas znajomym | Kontakt | Regulamin | Pomoc
Wszystkie prawa zastrzeżone przez doop.pl©